czwartek, 9 lutego 2012

Wyskocz... w górę?


*

Był czerwiec roku pańskiego 1978. No był. Po koncercie Exodusu w hali OSiR poszedłem sprawdzić czy jestem na liście. Spojrzałem na kartkę przyczepioną do pseudoklasycystycznych drzwi I LO (jak głowa Steda do jego ramion). Przyjęty.

Powietrze pachniało świeżością. Czy to drzew było wtedy w Suwalskim Central Parku więcej? To też. Ale i nozdrza miałem bardziej łapczywe. I wszystkie zmysły wyostrzone - oczy głodne, uszy strzygące... Drżałem gdy dotykał mnie wiatr...

Wróciłem do domu późno i trzeźwy. Czekała na mnie. Zawsze czekała. Moja jedyna prawdziwa miłość. Wziąłem ją w ramiona. Pieściłem delikatnie. Potem mocniej. Potem jeszcze mocniej. Aż jej struny zabrzmiały pełnym dźwiękiem, który ciął ciszę nocy (i gęstą mgłę Steda) jak nóż. Po piętnastu minutach opadliśmy na łóżko. Nasza nowa piosenka była gotowa. Chcecie posłuchać?

*


*

There's no true human being on planet Earth
It's high time you left or right
All the people are deaf and dumb
They can't see anything
They can't feel

Jump up and don't delay
Nobody will cry
Wait
No muffled voice from far far away
Of no man too weak

Looking up on the starry chessboards
Makes you wonder about the after check mate
You feel like going into orbit
To become a new free moon
And sail away in your silver glory

Jump up and don't delay
Nobody will cry
Wait
No muffled voice from far far away
Of no man too weak

*



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz