*
Był
czerwiec roku pańskiego 1978. No był. Po koncercie Exodusu w hali OSiR poszedłem sprawdzić czy jestem na liście. Spojrzałem na kartkę przyczepioną do
pseudoklasycystycznych drzwi I LO (jak głowa Steda do jego ramion). Przyjęty.
Powietrze
pachniało świeżością. Czy to drzew było wtedy w Suwalskim Central Parku więcej?
To też. Ale i nozdrza miałem bardziej łapczywe. I wszystkie zmysły wyostrzone - oczy
głodne, uszy strzygące... Drżałem gdy dotykał mnie wiatr...
Wróciłem
do domu późno i trzeźwy. Czekała na
mnie. Zawsze czekała. Moja
jedyna prawdziwa miłość. Wziąłem ją w ramiona. Pieściłem delikatnie. Potem
mocniej. Potem jeszcze mocniej. Aż jej struny zabrzmiały pełnym dźwiękiem,
który ciął ciszę nocy (i gęstą mgłę Steda) jak nóż. Po piętnastu minutach opadliśmy
na łóżko. Nasza nowa piosenka była gotowa. Chcecie posłuchać?
*
*
There's no true human being
on planet Earth
It's high time you left or
right
All the people are deaf
and dumb
They can't see anything
They can't feel
Jump up and don't delay
Nobody will cry
Wait
No muffled voice from far
far away
Of no man too weak
Looking up on the starry
chessboards
Makes you wonder about the
after check mate
You feel like going into
orbit
To become a new free moon
And sail away in your
silver glory
Jump up and don't delay
Nobody will cry
Wait
No muffled voice from far
far away
Of no man too weak
*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz